Macierzyństwo czy walka o przetrwanie?

Kiedyś, myślałam, że macierzyństwo to:

słodka dzidzia pachnąca bobasem, słodkie pulchniutkie raczki, stópki, które można zacałować na amen…
Myślałam, że macierzyństwo to łzy radości, głośne śmiechy dziecka, cudowne chwile, kiedy czujesz główkę Twojego malucha na Twojej piersi… Słodkie loczki, kupki pachnące fiołkami, spacery za rączkę, wpadanie sobie w ramiona, kiedy się woła: „chodź do mnie”. Cudowne zabawy całymi dniami. Wspólne wszystko i o każdej sekundzie dnia nocy…

 

Już wiem, że macierzyństwo może tak bardzo się różnić od naszych wyobrażeń, a każde dziecko, które pojawia się w naszej rodzinie, wnosi coś innego do tego pejzażu… Przekonałam się o tym trzy razy i nawet jeśli ten obraz, który miałam w głowie, jest realistyczny i towarzyszy naszej codzienności, może w każdej chwili trzasnąć o ziemie, a jego ramy mogą ulec bezpowrotnemu uszkodzeniu…

macierzynstwo

Od dwóch miesięcy macierzyństwo wystawia mnie na próbę życia. Moje nerwy na próbę wytrzymałości i poznania swoich granic, moje małżeństwo na próbę ile potrafi wytrzymać. Złe momenty, przezwyciężam myślami o tym, że mamy i tak szczęście, jesteśmy zdrowi, nasze dzieci są wulkanem energii, ale nic im nie dolega… Od dwóch miesięcy, aby znaleźć parę minut dla siebie, muszę zamykać się w toalecie, która od wczoraj stała się i tak miejscem publicznym, bo dzieci z niewiadomych przyczyn muszą koniecznie w tym samym momencie też z niej skorzystać. I to nic nie szkodzi, że tu są 3 toalety… ta, w której ja się znajduje, jest w danym momencie najbardziej odpowiednia dla nich.

Nawet, teraz kiedy jesteśmy tutaj nad Wigrami, wymarzony urlop powoli zaczyna zamieniać się w walkę o to, aby przeżyć każdy kolejny dzień, tylko po to, aby wieczorem paść na twarz i nie móc się ruszyć.

Tak… w moim wydaniu macierzyństwo zamieniło się w walkę o przetrwanie, walkę o to, aby usiąść na chwilę w spokoju, bez krzyków, płaczu… usiąść i po prostu wypić kawę, którą sobie zrobiłam przed 5 godzinami (nowej nie ma sensu robić, bo pewnie i tak za moment będę musiała ją odstawić).

macierzyństwo
Macierzyństwo… Aż strach pomyśleć, że jeszcze parę miesięcy temu rozważaliśmy możliwość powiększenia rodziny… a teraz szukam złotego środka, aby ocalić nas od zagłady!

macierzyństwo

 

macierzyństwo

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Instagram Feed

Something is wrong.
Instagram token error.