Matka Polka pracująca- powrót do pracy

Ostatnio moje życie wpadło w jakiś szalony pęd.

 

Powrot do pracz

 

Niektóre sprawy zaczęły toczyć się własną drogą, przybierając taką prędkość, że aż się boję patrzeć na to, gdzie się zatrzymają.. Do tego ten potworny upał, nastroje moich dzieci, które nadawałyby się do castingu do programu Super Niania (czy jak to się tam nazywa w polskiej wersji?)

 

Niektóre nasze decyzje wywołują lawinę, która ciągnie za sobą wszystko, co stoi na jej drodze.

 

Tak też się stało w naszym wypadku.. Na początku tego roku (albo na końcu zeszłego), pisałam, że mamy parę planów, tych trochę bliższych i tych trochę dalszych.. Tak się stało, że te bliższe stały się dalsze, a te dalsze stały się bliższe. Pragnienie ich realizacji niestety (lub właściwie stety) ciągnie za sobą konsekwencje. Jedną z nich jest moja decyzja o powrocie do mojej właściwej pracy. Nie wrócę już nigdy (tak myślę) na cały etat, a tylko na 30 godzin tygodniowo. Będę miała wolne środy (ze względu na cudowny pomysł Francuzów, że dzieci muszą odpocząć w ciągu tygodnia od szkoły i zrobić sobie wolne w środę, tylko po to, aby zabrać im sobotę… im i rodzicom, bo wszelkie podróże przez weekend stają się niemożliwe).

Powrot do pracy po macierzynskim

Do powrotu do mojej właściwej pracy natchnęła mnie też pewna refleksja, a właściwie wspomnienie pewnej rozmowy. Podczas naszej podróży do Paryża pięć lat temu, poznaliśmy tam kobietę, z którą mieliśmy okazję spędzić parę cudownych wieczorów i która, na moje szczęście, mówiła po niemiecku.. I kiedy ja jej opowiadałam, o nas Polakach, o naszej pracowitości, ona powiedziała takie oto zdanie: To jest właśnie to, co nas odróżnia od Was, Polaków, Wy żyjecie, żeby pracować, ma pracujemy, żeby dobrze żyć…Wówczas nie przywiązałam do tego zdania dużej wagi, aż do tegorocznych wakacji .. Kiedy któregoś wieczora, po kolejnym cholernie trudnym dniu z moimi dziećmi…, usiadłam, nie po to, aby odpocząć, ale po to, aby zająć się sprawami Firmy.. Aby szukać nowych materiałów, zaprojektować nową ulotkę, wyszukać kolejnych haftów dla klientów.. I wtedy przypomniało mi się to zdanie.. Pomyślałam sobie, że nawet na urlopie, zamiast odpocząć, zaprzątam sobie głowę sprawami mojej firmy.. Tylko po to, aby i tak tego nikt nie docenił.. Aby znowu zobaczyć wyrzuty w oczach mojego męża, który od początku uważał, że przecież ja pracuję w domu, a to nie jest praca, bo ja mogę usiąść na tarasie, kiedy chcę, wypić kawę, kiedy chcę.. I jest mi dane wstawać o 2:30 nad ranem, aby cokolwiek zdążyć zrobić, zanim dzieci wstaną, bo później jest ciężko z nimi u boku szyć, upilnować tysiąca szpilek, którymi kochają się bawić .. Bo jest mi dane spać po 3h na dobę, bo z terminów trzeba się wywiązać.. I wówczas (poniekąd) podjęłam decyzje- skoro moja praca w domu to nie praca, to teraz będę pracowała naprawdę- moje 8 h dziennie poza domem..

I tak oto postanowiłam wrócić do pracy. W pomiędzy czasie, wydarzyło się jeszcze parę rzeczy, które utwierdziły mnie w tym, że podejmuję właściwy wybór.

 

powrot do pracy po macierzynskim

Wracając jeszcze do tego zdania, które usłyszałam- ja jestem tego najlepszym przykładem. Nawet nie wiem kiedy stałam się pracoholikiem. Jestem nieszczęśliwa, kiedy nie mogę pracować, nie umiem nie pracować.. Jestem nieznośna, kiedy nie mogę pracować.Teraz przyjdzie czas się z tego wyleczyć- chcę zacząć w końcu cieszyć się życiem, tym co jest nam dane, to co mamy i co razem budujemy.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Instagram Feed

Something is wrong.
Instagram token error.