Minimalistyczna wyprawka

Wyprawka

Kiedy zobaczyłam upragnione dwie kreski na teście, już pierwszego dnia w głowie stworzyłam całą listę niezbędnych rzeczy dla dziecka. Dopiero kiedy Mąż powiedział „Stop!”, uświadomił mi, że to za wcześnie i wiele może się zdarzyć. Wzięłam to sobie tak do serca, że przez pierwszych 20 tygodni nie kupiłam nic. W między czasie trafiłam na książkę „Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu”. Książka co prawda opiera się na realiach włoskich, ale przecież każdy zdrowy noworodek jest tak samo „skonstruowany” i potrzebuje bezwzględnie tego samego, czyli Mamy.

Po przeczytaniu tej książki, zrozumiałam, że moje dziecko, które narodzi się niedługo, nie potrzebuje tak na prawdę nic oprócz miłości, bliskości i pokarmu. Na pierwszy plan do odstrzału poszło mleko modyfikowane a co za tym idzie, butelka (w razie konieczności, postawiłam na metody alternatywne: kubeczek, strzykawka, łyżeczka). Zrozumiałam też, dlaczego przy starszej trójce dzieci, nie udawało mi się karmić piersią. Że, to co wydawało mi się niezbędne w pierwszych miesiącach życia, tak na prawdę było niepotrzebne i mogło przyczynić się do tego, że nasze relacje nie przebiegały prawidłowo a tym samym zaburzona była laktacje.

Książka ta uświadomiła mi, że tak naprawdę noworodek nie musi kosztować majątku. Udało mi się dzięki niej zaoszczędzić sporo pieniędzy.

Stworzyłam więc swoją listę, okrojoną o wiele rzeczy, które nie są potrzebne a wręcz lepiej ich unikać.

Poniżej przedstawiam Wam listę rzeczy, w moim mniemaniu, niezbędnych i wartych zakupów.

 

 

 

Wyprawka Dziecko/ pierwsze momenty

-kosz Mojżesza. Bardzo praktyczny. Wędruje z nami po całym domu i ogrodzie.

-prześcieradła do kosza x 3

-podkład nieprzemakalny aby ochronić materacyk

-ubrania. Ze wzgledu na to, że nie wiedzieliśmy jakiej płci jest nasze dziecko, zakupiłam bardzo ograniczoną liczbę rzeczy:
-body długi rękaw x 5
-body krótki rękaw x 3
-śpiochy welurowe x 3
-śpiochy bawełniane x 3
-spodnie x 2
-legginsy/getry x 2
-sweterki x 3
-czapeczki x 2
-skarpetki x 3
-śpiwory x3 do kosza (jeden bardzo lekki i dwa średniej grubości)

-laktator – we Francji można je wypożyczyć z apteki. W razie konieczności można rozkręcić laktację za jego pomocą.

-kocyki (jeden kupiłam nowy a dwa Cyril otrzymał w spadku po rodzeństwie)

-wózek z gondolą z którego można zrezygnować na rzecz chusty.

-chusta

-pampersy- Do szpitala zabrałam Pampersy rozmiar 1 (2 małe opakowania). W domu używaliśmy już dwójek (które zakupiłam w promocji w ilości dwóch opakowań). Cyril urodził się z wagą prawie 4 kg. W tej chwili kiedy edytuję ten wpis, Cyril ma 7 tygodni i wazy 6 000g. Dlatego uważam, że niebezpiecznie jest zaopatrywać się na promocjach w większe ilości małych pieluch. Lepiej kupować rozmiar 3 a dwójki kupować w razie potrzeby na bieżąco.

-myjka x 4

-mała miseczka. W pierwszych tygodniach życia, zrezygnowałam z nawilżanych chusteczek. Szczerze mówiąc chciałam w ogóle ich nie używać, niestety życie zweryfikowało ten plan. Okazało się, że jednak w podróży są one niezastąpione.

-najtańsza wanienka (można zastąpić koszem na pranie – oczywiście o ile nie jest ażurowy 😆). Ja kupiłam moją w IKEA. Dziecko (zazwyczaj) używa bardzo krótko wanienki.

-mączka ziemniaczana /kukurydziana – zrezygnowałam z mydła na rzecz mączki ziemniaczanej (1 łyżeczka do wody). Można też stosować mączkę kukurydzianą lub mydło nagietkowe.

-olejek migdałowy tłoczony na zimno zamiast oliwki (dopiero teraz wiem ile szkodliwych substancji znajduje się w niektórych znanych Markach. Olejek jest bezzapachowy i nie zaburza karmienia w pierwszych dobach. Stosuję go również i ja.

-zrezygnowałam z kremu do pupy. Przez 7 tygodni, czyli od momentu narodzin, smaruję Cyrila tylko olejkiem z migdałów i do tej pory nie miałam problemów z odparzeniem.

-termometr do kapieli. Można z niego zrezygnować i oceniać temperaturę wody za pomocą babcinej metody „na łokieć”. Jeśli woda jest przyjemna dla łokcia można malucha kąpać.

-preparat do odkażania kikuta pępowiny.

-jałowe kompresy (we Francji otrzymuje się receptę na wodę do dezynfekcji, kompresy, krople do oczu i nosa, witaminę d. Wszystko jest bezpłatne)

-fotelik samochodowy. Ja kupiłam Doona. Ratuje mnie w naszych podróżach.

-6 pieluch tetrowych. Ja moje kupilam w sklepie Action za 3 € za 3 sztuki. Sa bardzo dobre jakościowo (tak wiem, nie powinnam. Produkowane w Chinach i nie są Bio). Przydają się przy karmieniu – do osłonięcia się w miejscu publicznym, odbijania, przewijania, nakrycia dziecka w gorące dni w razie przeciągu.

-płyn do prania dla niemowląt (stosowałam przez pierwsze 2 tyg. Teraz piorę z naszymi rzeczami. Nie dodaję płynu do płukania)

-„katarek”

-woreczek z pestkami do robienia okładów na brzuszek w razie kolek. Może też to być mały termofor.

-termometr bezdotykowy. Mój ma też funkcję pomiaru temperatury wody.

-szczotka do włosów dla maleństwa.

Garderobę dla dziecka (poza ubrankiem na wyjście ze szpitala) kupilam używaną. Korzystałam z serwisu Vinted.

 

 

 

Do szpitala:

-dokumenty

-portfel

-poduszka elektryczna. Można też pomyśleć o wypożyczeniu TENs.

-można zabrać specjalne przyrządy do masowania pleców

-plyta CD (lub ściągnięte na telefon) z ulubioną muzyką

-słuchawki

-ładowarka do telefonu

-przedłużacz

-woda w atomizerze. Ja kupiłam Evian. Zużyłam tylko 1 opakowanie

-wachlarz

-herbata w termosie – to było moje zbawienie. Herbata miętowa z cukrem 😆(nie powinny jej pić kobiety karmiące piersią)

-majtki x3 (mogą być siatkowe a mogą być też zwykle bawełniane, najtańsze)

-skarpetki (podczas znieczulenia zewnątrzoponowego, moje nogi były zimne jak lody)

-afirmacje

-olejki eteryczne i atomizer (tak to się nazywa? W każdym razie nie kominek, bo wiele szpitali zabrania używania świeczek. , że olejków nie powinno się wlewać do kominków które podgrzewane są swieczką)

-mały ręczniczek do robienia okładów na głowę/kark

-ręcznik (normalny taki jakiego używamy na codzień)

-staniki

-kosmetyki do makijażu i do demakijażu

-piżama (we Francji wręcz zmuszają do przebrania się w dzień w normalne ubrania)

-wygodne ubrania do karmienia.

-klapki pod prysznic

-bezzapachowy żel pod prysznic (przez pierwsze tygodnia najlepiej stosować bezzapachowe kosmetyki do ciała. Zapach może zaburzyć proces karmienia)

-olejek migdalowy
Kosmetyki można zabrać w buteleczkach, takich jak do samolotu. Wówczas nie zajmują połowy walizki.

-książka, e-book, czasopismo

-Zrezygnowałam z wszelkich maści na poranione piersi, wierząc w to, że tym razem uda się wszytsko w 100% tak jak sobie zaplanowałam (i udało się). Jeśli jednak jest taka potrzeba, wówczas warto zaopatrzyć się w coś, czego nie trzeba zmywać przed podaniem piersi. Pomocny jest olejek z migdałów i własne mleko.

-ubranka dla dziecka (ilość zależy od szpitala oraz dlugosci pobytu

-2 opakowania pampersów rozm 1.

Do domu po porodzie:

-wkładki laktacyjne (można kupić wielokrotnego użytku, ja wybrałam jednorazowe- najtańsze byly u nasnw Rossmannie 0.90€. Ze zgrozą stwierdziłam, że te same kosztują w Polsce 2x tyle.

-wkładki poporodowe (canpol okazały się rewelacyjne)

-2 pary biustonoszy do karmienia. Przy poprzednich dzieciach sprawdziły się doskonale zwykle biustonosze, kupione w okazyjnych cenach o rozmiar większe, które kosztowały 1/4 ceny tych do karmienia i zdawały super egzamin przy karmieniu

-2 pary piżam do karmienia. Ponieważ rodziłam latem, zdecydowałam się na bluzki na ramiączkach z rozpinanym dekoltem i luźniejsze doły od spodni, które kupiłam we francuskiej sieciówce Kiabi. Zestaw kosztował mnie połowę ceny piżamy.

-herbatki laktacyjne

-dużo wody mineralnej niegazowanej

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *